7 miejsc, które musisz zobaczyć w Trieście – odkryj Friuli-Wenecję Julijską

white and brown concrete building near body of water during daytime

Triest nie był na mojej liście miejsc, które chciałem odwiedzić. Ryanair zaoferowałtanie bilety więc wybór był prosty. Uwielbiam podróżować po górach i miasteczkach północnych Włoch, a Triest zawsze wydawał mi się wyjątkowy – trochę włoski, trochę austriacki, z nutą słowiańskiego klimatu.
Leży na samym krańcu Włoch, nad Adriatykiem, tuż przy granicy ze Słowenią, i przez wieki był jednym z najważniejszych portów monarchii austro-węgierskiej.
Dziś to spokojne, eleganckie miasto z mnóstwem kawiarni, szerokimi placami i atmosferą, której nie znajdziesz w żadnym innym włoskim mieście.

Zdecydowałem się na weekendowy wyjazd, dwa dni, lekki plecak, plan zwiedzania w głowie i telefon gotowy do nagrywania. Chciałem nie tylko zobaczyć najważniejsze atrakcje, ale też poczuć klimat miasta – bez gonitwy, z czasem na kawę, spacer i odpoczynek nad morzem.

Dzień 1 – Port, Piazza Unità i spacer po starym mieście
Do Triestu dotarłem rano i od razu poszedłem w stronę portu. Zależało mi, żeby złapać trochę klimatu miasta zanim wypełnią je turyści. Pierwsze kroki skierowałem na Piazza Unità d’Italia – główny plac, który otwiera się prosto na morze. To naprawdę robi wrażenie – ogromna przestrzeń, eleganckie budynki z czasów Austro-Węgier i szum fal uderzających o nabrzeże.

Z placu przeszedłem na Molo Audace – długie molo wychodzące w głąb zatoki. Z samego rana było prawie puste i idealne do nagrywania pierwszych ujęć do mojego filmu. Z jednej strony panorama Triestu, z drugiej bezkresny Adriatyk – trudno o lepsze miejsce na początek dnia.

Później skierowałem się do Canal Grande – krótkiego kanału przecinającego centrum. Po obu stronach stoją pastelowe kamienice, w których mieszczą się kawiarnie i restauracje. Na końcu kanału widać dwie świątynie: neoklasyczny kościół Sant’Antonio Taumaturgo i stojącą obok cerkiew San Spiridone z charakterystycznymi kopułami. To miejsce wygląda jak kadr z pocztówki – musiałem się na chwilę zatrzymać i po prostu popatrzeć.

Niestety, tego dnia pogoda nie dopisała – zaczęło padać, więc zrezygnowałem ze zwiedzania katedry San Giusto, zamku i parku miejskiego. Zamiast tego ruszyłem na spontaniczny spacer po starym mieście.
Wdrapałem się na monumentalne Scala dei Giganti – ogromne schody prowadzące z dolnego miasta w stronę wzgórza San Giusto. Potem zszedłem tunelami w okolice obelisku, odkrywając mniej znane zaułki, w których nie było ani jednego turysty.

Przemoczony, ale szczęśliwy, zakończyłem dzień w małej kawiarni przy Canal Grande. I choć zobaczyłem mniej, niż planowałem, to właśnie ten deszczowy spacer po starych uliczkach był jednym z moich ulubionych momentów całej podróży.

Dzień 2 – Castello di Miramare i relaks na plaży

Drugiego dnia obudziło napoczątku padało ale potem bylo

słońce i błękitne niebo – idealna pogoda na dalsze zwiedzanie. Po śniadaniu wsiedliśmy z rodziną do autobusu nr 6 i ruszyliśmy w stronę Castello di Miramare.

To jeden z symboli Triestu – bajkowy zamek położony na skalistym cyplu, otoczony ogromnym parkiem z egzotycznymi roślinami. Wybudował go arcyksiążę Maksymilian Habsburg dla swojej ukochanej Charlotty. Wnętrza zachowały oryginalny wystrój z XIX wieku: bogato zdobione sufity, mahoniowe boazerie, eleganckie gabinety i biblioteka. Ale dla mnie największym atutem Miramare są widoki z tarasów na Adriatyk – naprawdę zapierają dech w piersiach.

Po kilku godzinach zwiedzania planowałem przejść słynną trasę Sentiero Rilke, biegnącą wzdłuż klifów między Sistianą a Duino. Jednak rodzina miała inne zdanie – i bardzo dobrze, bo spontanicznie zdecydowaliśmy się na plażowanie w Barcoli.
To popularna strefa kąpielowa tuż przy mieście, z betonowymi platformami i czystą, turkusową wodą. We wrześniu nie ma już tłumów, ale pogoda wciąż pozwala na pływanie. Był to idealny relaks po intensywnym dniu w Miramare.

Leżąc na brzegu, patrzyłem na zatokę i myślałem, że Triest ma wszystko: historię, zabytki, kawę i morze.

Co jeszcze warto zobaczyć w Trieście i okolicy

Podczas tej wyprawy nie starczyło czasu na wszystkie miejsca, które miałem na liście. Jeśli planujesz dłuższy pobyt, rozważ dodanie do planu:

  • Grotta Gigante – jedna z największych udostępnionych turystycznie jaskiń na świecie. Komora główna ma aż 98 metrów wysokości! Zwiedzanie trwa ok. godziny i robi ogromne wrażenie.
  • Sentiero Rilke – malownicza ścieżka wzdłuż klifów nad Adriatykiem. Ma około 2 km, ale widoki na morze i okoliczne zatoki są niesamowite.
  • Ścieżka Rybaków (Sentiero dei Pescatori) – mniej znana trasa nadmorska prowadząca do małych, dzikich plaż. Idealna, jeśli wolisz naturę niż miejskie zabytki.
  • Zamek San Giusto – średniowieczna twierdza na wzgórzu z panoramą całego miasta. Obok znajduje się też katedra z mozaikami z XI wieku.

Triest nie jest bardzo rozległy, więc najlepiej zatrzymać się w centrum, w okolicach Piazza Unità lub Canal Grande – będziesz mieć wszystko na wyciągnięcie ręki. My wybraliśmy mały apartament, żeby mieć więcej swobody.

Jeśli chodzi o jedzenie – Triest to prawdziwy raj dla miłośników kawy i słodkości. Miasto słynie z tradycji kawiarnianych odziedziczonej po Austro-Węgrach. Polecam zajrzeć do Caffè San Marco – zabytkowej kawiarni działającej od 1914 roku, gdzie serwują świetne espresso i domowe ciasta.

Warto też spróbować lokalnych dań, które łączą kuchnię włoską i środkowoeuropejską – np. jota (gęsta zupa z kapustą, fasolą i ziemniakami) czy pierogi z ricottą i szpinakiem.

Transport – jak poruszać się po Trieście

  • Dojazd: Najbliższe lotnisko to Ronchi dei Legionari (Triest Airport) – z terminala odjeżdża pociąg do Triestu (ok. 30 minut, 4 EUR).
  • Po mieście: Centrum zwiedzisz pieszo. Do Miramare dojeżdża autobus nr 6, a do Sistiany (początek Sentiero Rilke) pociąg lub autobus regionalny.
  • Bilety: Warto kupić bilety komunikacji miejskiej w kiosku – są tańsze niż u kierowcy.

Podsumowanie – dlaczego Triest mnie zachwycił

Triest to jedno z tych miast, w których czuję się dobrze od pierwszych chwil. Spokój portowego miasta, elegancja dawnych Austro-Węgier, włoski luz i zapach morza – wszystko to tworzy wyjątkowy klimat.

W dwa dni udało mi się zobaczyć najważniejsze atrakcje i poczuć atmosferę miasta. Następnym razem planuję odwiedzić Grotta Gigante, przejść Sentiero Rilke i poszukać ukrytych plaż na Ścieżce Rybaków.

Jeśli szukasz miejsca na city break, które nie jest jeszcze przepełnione turystami, a oferuje i zabytki, i morze – Triest to idealny wybór.

Rekomendowane artykuły